
„Być sobą to wielka odpowiedzialność. O wiele łatwiej być kimś innym lub nikim”
Sylvia Plath
Większość z nas nie gubi siebie nagle.
Robimy to powoli.
Niepostrzeżenie.
W drobnych decyzjach.
W przemilczeniach.
W dostosowaniach, które miały nas chronić.
Zanim zobaczysz swoje prawdziwe „ja”, zobaczysz pancerze.
Skorupy.
Strategie przetrwania.
Zakładamy je wcześnie.
Czasem w dzieciństwie.
Czasem po pierwszym zranieniu.
Czasem po miłości, która bolała bardziej, niż powinna.
One miały sens.
Chroniły Cię wtedy, gdy nie było innego sposobu.
Pomogły przetrwać.
Ale coś, co kiedyś ratowało, nie zawsze służy na zawsze.
Z czasem zaczynasz oddychać płycej.
Czuć mniej.
Być bardziej „ogarniętą/ym” niż obecną/ym.
Dokładasz kolejne warstwy:
Bo gdzieś po drodze nauczyłaś/eś się, że:
„Tak jest bezpieczniej.”
„Tak mnie zaakceptują.”
„Tak nie będę problemem.”
„Tak mnie nie zranią.”
I to działa.
Przez jakiś czas.
A potem przychodzi moment, w którym coś w środku zaczyna cicho wołać.
Nie dramatycznie.
Nie spektakularnie.
Raczej jak zmęczenie, którego nie da się już odespać.
Jak poczucie, że żyjesz, ale nie do końca swoim życiem.
Jak pytanie, które wraca:
Bycie sobą brzmi jak coś pięknego.
Ale w praktyce jest często niewygodne.
Bo oznacza zdjęcie pancerza, który już nie chroni.
Oznacza zobaczenie siebie bez masek.
Oznacza uczciwość wobec siebie.
I to jest moment prawdziwej odpowiedzialności.
Nie tej wobec świata.
Tylko tej wobec siebie.
Kiedy widzisz siebie wyraźnie, nie możesz już udawać.
Wiesz, gdzie zdradzasz siebie.
Wiesz, gdzie milkniesz, choć chcesz mówić.
Wiesz, gdzie wybierasz spokój zamiast prawdy.
Wiesz, w których relacjach kurczysz się, zamiast rozkwitać.
Wiesz, które „tak” kosztuje Cię zbyt wiele.
Wiesz, kiedy mówisz „jest w porządku”, choć w środku coś pęka.
Wiesz, gdzie grasz rolę, która dawno przestała być Twoja.
W świecie, który nagradza dopasowanie, bycie sobą wymaga odwagi.
Bo oznacza, że nie wszyscy zrozumieją.
Że nie wszyscy zostaną.
Że nie każda przestrzeń będzie dla Ciebie.
Że przestaniesz pasować do miejsc, w których Twoje milczenie było wygodne.
Że Twoja prawda stanie się niewygodna dla tych, którzy wolą iluzję.
Że Twoje granice zaczną drażnić tam, gdzie wcześniej była uległość.
Że możesz stracić coś, co dawało poczucie bezpieczeństwa, ale odbierało oddech.
Że usłyszysz: „Zmieniłaś/eś się.”
I to prawda.
Zmieniłaś/eś się.
Więc czy bycie sobą to dziś akt odwagi?
Tak.
Bo wymaga zdjęcia pancerza w świecie, który uczy, jak go polerować.
Zatrzymania się tam, gdzie wszyscy biegną.
Powiedzenia „nie”, gdy łatwiej byłoby powiedzieć „tak”.
Pokazania serca, gdy uczysz się, jak je chować.
Życia w prawdzie, a nie w wersji na pokaz.
Wybrania dobra zamiast korzyści.
I czasem - wybrania samotności zamiast fałszu.
Bycie sobą nie gwarantuje łatwego życia.
Ale gwarantuje prawdziwe życie.
A to jest najgłębsza forma wolności, jaką mamy.
